Rock Center

Wywiad z Adrian’em Smith’em!

Adrian Smith, gitarzysta Iron Maiden, udzielił wywiadu dla magazynu Gitarzysta. Wywiad dostępny w rozwinięciu:

Nie można wyobrazić sobie heavy metalu bez Adriana Smitha. Jest on kluczowym gitarzystą jednego z najważniejszych zespołów, które stworzyły i zdefiniowały ten gatunek muzyki.

Nie chodzi tylko o jego precyzję i sprawność manualną, czy też porywające, dwugłosowe harmonie, będące esencją Maidenów. Pan Smith przyczynił się również wydatnie do skomponowania kilku największych przebojów zespołu. Utwory takie jak „Wasted Years”, „2 Minutes To Midnight”, „Flight Of Icarus”, „The Evil That Men Do”… a to przecież legendarne klasyki Ironów.

Jakby tego było mało, na początku tego roku gitarzysta zaskoczył nas kolejną niespodzianką ciężkiego kalibru: kolaboracją z Mikeem Goodmanem, unikalnym stylistycznie wokalistą prog-metalowego Sikth, w ich nowym, wspólnym projekcie: Primal Rock Rebellion. W projekcie – dodajmy – którego mało kto się spodziewał. Chociaż w kompozycjach albumu „Awoken Broken” z łatwością można uchwycić rozpoznawalny styl i brzmienie Adriana, to nasz bohater bez ogródek przyznaje, że przekroczył tu granice swojej bezpiecznej, muzycznej strefy…

Gitarzysta: Jak doszło do wybuchu tej Rebelii Pierwotnego Rocka?

Adrian: Zobaczyłem zespół Mikeey’a na żywo i byłem naprawdę pod wrażeniem. Aby było ciekawiej, mieszkamy w tej samej okolicy i mamy wspólnych znajomych. Od pewnego czasu myślałem o zrobieniu jakiegoś projektu metalowego, ale w bardziej nowoczesnym stylu. Chciałem wejść w mocniejsze klimaty, z ciężkimi brzmieniami gitar, a jednocześnie myślałem o głębokim, melodycznym podejściu do tematu. Rozpoczęliśmy współpracę i okazało się, że Mikee szukał dokładnie tego samego.

G: Byliśmy trochę zaskoczeni. Myśleliśmy, że jeśli zrobisz własny projekt, będzie on raczej w stylu bluesa – np. Rory’ego Gallaghera.

A: Wiesz, kocham również i te klimaty. Ze mną jest tak, że lubię różne gatunki muzyki. Oczywiście jestem świadom tego, bez zbytniego wchodzenia w szczegóły, co dzieje się obecnie na metalowej scenie. Koncepcja połączenia mojego, bardziej tradycyjnego myślenia i ekstremalnego podejścia Mikee’a wydała mi się bardzo interesująca. Byłem ciekaw, dokąd nas to wszystko zaprowadzi. Już po pierwszym wspólnym numerze – „Savage World” – pomyślałem: „Tak, to jest całkiem wyjątkowe”. Jeśli chodzi o Mikee’a, w żaden sposób nie możesz nazwać go melodycznym wokalistą. Jest bardziej jak poeta, który umieszcza słowa w muzyce. Powiedziałem więc: „Spróbuj, czy dasz radę zaśpiewać coś bardziej melodyjnego”.

G: To interesujące, ponieważ w nowoczesnym metalu wokal podąża za perkusją, podczas gdy w Iron Maiden wokalista koncentruje się na melodii. Czy świadomość tego, że gitara ma zająć się tutaj stroną melodyczną dała ci więcej swobody?

A: Tak, to fajna sprawa. Przestrojone i ciężkie gitary są dla mnie bardzo ciekawym elementem tego projektu. W wielu numerach jest obniżone strojenie „Drop D”, którego używałem też w autorskim zespole Bruce’a Dickinsona. Producent, Roy Z, pokazał mi jeszcze sporo interesujących patentów.

G: Jakiego sprzętu używałeś na „Awoken Broken”?

A: Grałem na gitarze Jackson V – kiedy grasz akordy w górze gryfu, intonacja w tych instrumentach jest wyjątkowo dobra. Wy korzystałem wzmacniacze Marshall DSL i Randall. Czasem w studio ciężko jest wytłumaczyć realizatorowi o jakie brzmienie ci chodzi. Tym bardziej, że teraz Marshalle są tak różne. Kiedy idę na próbę albo jam, zabieram po prostu DSL-a – wpinam gitarę i wiem, że zabrzmi to dobrze.

G: Czy nagrywanie basu na płycie zmieniło coś w twoim podejściu do gry na gitarze?

A: Kiedy komponuję, najpierw zapisuję metrum i podstawowe akordy, a w następnej kolejności dogrywam linie basowe. Moim zdaniem bez basu utwór nie ma duszy ani feelingu. W przypadku tego zespołu, nagrywałem na samym początku surowy, prosty bas z założeniem, że ktoś później zagra to profesjonalny basista. Jednakże z czasem w mojej głowie zaczęło się pojawiać coraz więcej koncepcji melodycznych fraz basowych. Wypracowałem sobie nieco inne podejście niż to, reprezentowane przez większość gitarzystów – ja nie chcąc traktować tego instrumentu jak standardowej gitary z grubszymi strunami i niższym strojem.

G: Przed spotkaniem Mikee’a miałeś już gotową muzykę?

A: Mikee przyniósł trochę pomysłów i tekstów, a później pracowaliśmy razem nad złożeniem tego w konkretne kompozycje. W swoim czasie także śpiewałem, więc wiem jak ważne jest odpowiednie słyszenie piosenki i świadomość własnych ograniczeń. Kluczowe znaczenie ma odpowiednie umiejscowienie słów – one mają pracować wspólnie z dźwiękiem. Mikee charakteryzuje się wyjątkowym podejściem. Słowa w każdej kompozycji wypływają wprost z jego serca i są mu bardzo bliskie. Ale trzeba mieć umiejętność przełożenia tego na język muzyki.

G: Rytmicznie to dosyć złożona płyta. Czułeś się, jakbyś sprawdzał samego siebie?

A: PRR wykroczyło muzycznie poza moją strefę komfortu, ale tak naprawdę głównym wyzwaniem było dobre wkomponowanie w te dźwięki wokali Mikee’a, który próbował w tym projekcie śpiewać bardziej melodyjnie. Myślę, że takie spotkanie się ze sobą, połączenie różnych pomysłów, daje coś unikalnego – obaj mamy przecież zupełnie różne inspiracje i wpływy. Mikee prawdopodobnie nie słyszał o połowie muzyków, których ja słuchałem dorastając. On słucha Leonarda Cohena, The Doors… tego typu rzeczy. Ja lubię Deep Purple i Free! (śmiech) To popychało nas czasem w całkiem różnych kierunkach.

G: Utwór „Tortured Tone” jest chyba najlepszym przykładem, w którym spotykają się różne kierunki waszego myślenia.

A: Kiedy piszę, myślę o wokaliście śpiewającym daną piosenkę. Podczas pracy nad utworami Maidenów miałem w głowie sposób śpiewania Bruce’a i myślałem o tym, jak Bruce zaśpiewałby dany utwór. Podobnie było przy pracy z Mikeem. Myślałem „Jak Mikee to zaśpiewa? Co zrobiłby z tą muzyką?” To pomogło mi w znalezieniu nowych rozwiązań, takich jak to posępne, powolne narastanie w kierunku metalowego, ale melodycznego chorusu. Często po prostu podążałem za wyobraźnią, by zobaczyć dokąd mnie doprowadzi.

G: Myślisz, że twoje ostatnie, bardziej mroczne nagrania z Iron Maiden, przybliżyły cię stylistycznie do napisania muzyki na Primal Rock Rebellion?

A: Na pewno, utwór „Satellite 15″ z ostatniego albumu Ironów – napisałem go niemal w tym samym czasie i w zasadzie mógłby się on nawet znaleźć na płycie PRR. Mikee mógłby dodać tu coś naprawdę zwariowanego. Jest to numer instrumentalny, ale są też momenty, w których moglibyśmy się wzajemnie przenikać i zamieniać rolami.

G: Czy przygotowujesz swoje partie solowe przed nagrywaniem w studio?

A: Z reguły tak, ale teraz podchodzę do tego dość luźno. Chociaż mam pewną wizję, ważne jest, by oprzeć się w danym momencie na melodii, a dopiero do tego dodać trochę fajerwerków, kilka małych trików tu, czy tam. Kiedy słucham solówek Van Halena, wydają się one poukładane, mają określoną strukturę. W pewnych momentach jest melodia, a w innych techniczne zagrywki atrakcyjne dla gitarzystów. Grając solówki już od wielu lat, mogę wymyślić coś na szybko, na poczekaniu. I często ten pomysł, który jako pierwszy nagle pojawia się w głowie, jest najlepszy.

G: W pewnym momencie granie solówek na rockowych i metalowych płytach stało się niemodne, ale są przecież takie utwory, które bez tych partii wydają się zubożone i niepełne.

A: Nie znam ani jednego dzieciaka, którego nie ekscytowała by gitara elektryczna. Bierzesz wiosło, uderzasz w struny, wydobywasz dźwięk i samo to jest już ekscytujące. Nie uciekniesz od tego. Wydaje mi się, że to nigdy nie zaniknie, ponieważ coraz młodsze generacje sięgają po gitarę i wydobywają zupełnie nowe dźwięki z tego instrumentu. Taka jest natura tego instrumentu. Nigdy nie zapomnę, kiedy ktoś pokazał mi gitarę po raz pierwszy – po prostu nie mogłem w to uwierzyć. To była zwykła, tania gitara ze sklepu Woolworth’a, ale dla mnie, wtedy, brzmiała niesamowicie. Myślę, że dzieciaki cały czas mają podobne wrażenia, i że tu się nic nie zmieniło. Dlatego gitara wciąż jest tak popularna. Poza tym, jest też niesamowicie ekspresyjna. Im bardziej ją poznajesz, tym lepiej możesz wyrażać siebie. Nawet jeśli dopiero zaczynasz, przy odrobinie samozaparcia, możesz wziąć do ręki wiosło i zagrać punkowy numer, oparty na trzech akordach.

Źródło: MagazynGitarzysta.pl

Share

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


trzy × 1 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>